Dear You
please pick me up, read me
don’t discard me, don’t overlook me
don’t judge me, don’t misinterpret my pleas
I just want you to understand, Chcę tylko, żebyś wiedział coś
czego inni nie mogą pojąć
Czy uczyniłbyś mi zaszczyt, będąc pierwszym, który się dowie
pierwszym, który uzna, pierwszym, który odpowie
ten list przyznając się do nieba, tylko go przeczytaj
Mam prośbę, której na pewno mi nie spełnią
ale nigdy się nie dowiem, jeśli nie będę miał pojęcia, jak odpowiedzą
Drogi Ty
czy pomożesz mi?
Drogi Ty
czy pomożesz mi?

O co chcę ich zapytać?
Jeśli powiem, czy będziesz się śmiał, jak jestem pewien, że oni by się ze mnie śmiali?
Gdybym powiedział, czy po prostu byś się z tym pogodził i zrobił prostą minę, żeby mnie zadowolić?

Ok, zaczyna się
Chcę ich poprosić…o…cóż…o uczynienie mnie…nieśmiertelnym, jeśli to tylko możliwe…

Patrz, wiedziałem, że będziesz się śmiał z mojego kierunku, pogardzał mną za moje przekonania
ale tutaj ci wybaczam, po prostu pozwól mi mówić
Po prostu mnie wypuść…(westchnienie) ….(wdech, wydech)
Czas ucieka!
i przyznam, że jestem przerażony, tak się zaplątałem we własną mierną pracę
że ledwo dostrzegam zmianę, różnicę, jaką niesie życie
w tym obecnym wieku
Czy nie widziałeś codziennego znęcania się
przynajmniej raz dziennie, echo pożegnania króluje
gdzieś pada deszcz dla kolejnego ducha przechodzącego obok
Wybucha pożar bez płomieni, tylko rundki maszyn z głośnymi uderzeniami
zajmując kolejną dziurę w ciele, które jest zbyt młode, by odejść
albo lepiej, jest jeszcze jedno tajemnicze odejście
nawet lekarze nie potrafią powiedzieć, co jest nie tak
choć ta stale rosnąca fala niemowląt wciąż napływa
aby uzupełnić ten cykl życia
ale to po prostu nie brzmi sprawiedliwie dla tych ludzi, którzy nie zaczęli żyć
lub dla tych żyjących bezinteresownie
Czy istniejemy w alternatywnej sferze, skoro słyszymy tylko, że ten nasz świat jest skazany na zagładę
przez spiski, tajemnice zaułków
w naszym małym, małym królestwie możliwości
Wszystkie nasze pytania po życiu, nikt nie jest tutaj, by odpowiedzieć
nie ma eliksiru jak zombie, by przynieść ulgę naszemu zagubieniu
Śmiertelność sprawiła, że poddaję w wątpliwość moralność w mojej śmiertelności
Mogę bać się spać, bo co jeśli śnię tak, jak umiem
i nagle to się zatrzymuje, bo nie słyszę żadnego dźwięku
Mam się obudzić w tym czasie, a nie utonąć w ciszy, wiecznej ciszy
Czy moje serce podjęłoby walkę, czy moje ciało spróbowałoby zwęzić się z powrotem do życia
czy też zacząłby się atak twierdzący, że moje wieczne zatrzymanie
Drogi Ty
jest moim celem
Może jestem tchórzem, ale wolałbym prosić, by przynajmniej spróbować
albo być zbyt przerażonym, by to dokończyć…

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.