Dla filmowca Christophera Nolana wyrażenie „nowo odrestaurowany” nabrało niefortunnego bagażu. W ciągu ostatnich kilkunastu lat, jego zdaniem, stało się to równoznaczne z cyfrowym majstrowaniem przy klasycznych filmach, a nawet z „poprawkami” dokonywanymi w imieniu artystów, którzy pracowali w innych czasach, na podstawie samych założeń dotyczących ich pracy.

Kiedy więc Nolan zobaczył kilka szpul z oryginalnego, 70-milimetrowego negatywu z kamery arcydzieła Stanleya Kubricka z 1968 roku „2001: Odyseja kosmiczna”, które w tym roku obchodzi swoje 50-lecie, zaczął się zastanawiać. Co by się stało, gdyby widzowie mieli dostęp do „odrestaurowanej” wizji geniusza w całej jej analogowej okazałości? Co więcej, co by się stało, gdyby poważne wysiłki zostały włożone w coraz bardziej przestarzały rodzaj odnowy celuloidu, wolny od sfery cyfrowej?

„Wiele z wielkich prac związanych z odnawianiem filmów w historii zostało wykonanych całkowicie fotochemicznie, włączając w to wydanie 'Lawrence’a z Arabii’ z połowy lat 80-tych, w które zaangażowani byli Steven Spielberg i Martin Scorsese” – mówi Nolan. „To najlepsza analogia, jaką kiedykolwiek wymyślono dla sposobu, w jaki widzi oko.”

W ten sposób narodziła się podróż mająca na celu przywrócenie dzieła Kubricka na duży ekran w taki sposób, w jaki mogło być ono oglądane 50 lat temu, czego efektem jest odświeżony film, który miał swoją premierę w Cannes w zeszłym tygodniu, a jego premiera w Ameryce Północnej planowana jest na 18 maja przez Warner Bros.

To spełnienie marzeń Nolana, aby pobrudzić sobie ręce przy tak ważnym dla kina wydarzeniu. Pamięta, jak wielu może, że w młodości oglądał film z ojcem i był zdruzgotany.

„Jednym z powodów, dla których darzę Kubricka tak wielkim szacunkiem, jest to, że uważam go za niepowtarzalnego”, mówi Nolan. „Za każdym razem, gdy widzimy, że filmowiec czerpie zbyt konkretnie, wydaje się, że to nie działa”, wyjaśnia, odnosząc się do reżyserów, których celem może być precyzyjne nawiązanie do obrazów Kubricka. „Wydaje się to być samoświadome. Jest spokojny w sposobie przedstawiania informacji, a w jego pracy jest prostota i dyscyplina, do której dążyłby chyba każdy filmowiec. Ale on pracuje na płaszczyźnie znacznie przewyższającej nas wszystkich. To inspirujące, ale i onieśmielające.”

Nolan był w pełni świadomy tendencji do „interpretacji”, jeśli chodzi o renowację filmów: „Istnieje tendencja i niebezpieczeństwo siedzenia tam i zastanawiania się, 'Co by zrobił filmowiec, gdyby miał dźwięk 5.1? Albo Dolby Atmos? Albo projekcję laserową? To nie jest droga, którą czułem się komfortowo podążając.”

Wspominając niedawną podróż do Indii z brytyjską artystką Tacitą Dean w ramach cyklu imprez Reframing the Future of Film Fundacji Dziedzictwa Filmowego, Nolan zauważa również, że stosuje argumenty, które Dean wysuwa w dziedzinie renowacji dzieł sztuki do świata filmu.

„Na przykład, istnieje idea, że wszystko, co robisz, musi być odwracalne dla przyszłych pokoleń”, mówi. „Ze względu na trendy w renowacji, są rzeczy, na które ludzie mogą się zdecydować teraz, a które za 20 lat wydadzą się nieodpowiednie lub inwazyjne. My nie dotykamy oryginalnego negatywu. Pracujemy z interpozytywem. Nic nie narusza oryginalnego materiału.”

Współpracując z zespołem z laboratorium FotoKem w Burbank, Nolan i Ned Price, wiceprezes Warner Bros. ds. rekonstrukcji, musieli najpierw upiększyć ten materiał. Według Price’a, laboratorium spędziło ponad sześć miesięcy na czyszczeniu 50-letniego negatywu i sprawdzaniu połączeń, co wiązało się z usunięciem wielu starszych, niedoskonałych napraw. Następnie wykonano odbitkę próbną, nadano jej kolor, ściśle trzymając się oryginalnych notatek i dokumentacji, a na koniec wykonano interpozytyw i internegatyw w formacie 65 mm do odbitek uderzeniowych. (Hoyte van Hoytema, szef zdjęć Nolana przy „Interstellar” i „Dunkierce”, miał swój udział w tym przedsięwzięciu.)

„Film jest najlepszą analogią, jaką kiedykolwiek wymyślono dla sposobu, w jaki widzi oko.”
Christopher Nolan

Ekipa wróciła także do oryginalnej sześciościeżkowej ścieżki dźwiękowej i wiernie przeniosła ją na nowe odbitki. „Film jest zmiksowany w bardzo ekstremalny sposób” – mówi z zachwytem Nolan. „Są tam niesamowite dźwiękowe szczyty, które wykraczają poza wszystko, co ktokolwiek zrobiłby dzisiaj.”

Dla Price’a była to nowa, ekscytująca przygoda z jednym z najbardziej czczonych aktywów w skarbcu Warner Bros. „Pracowałem nad tym filmem wiele razy i za każdym razem, gdy do niego wracam, odkrywam, że jest to inny film, ponieważ wnoszę do niego inne doświadczenie” – mówi. „I po raz pierwszy udało mi się go skończyć na 70-milimetrowych kinowych odbitkach. Wszystkie poprzednie wizyty zakończyły się w formie cyfrowej.”

Obejmuje to nadchodzącą wersję na rynek domowy w rozdzielczości 4K UHD, w którą Nolan również był zaangażowany.

Ale podczas gdy proces fotochemiczny niesie ze sobą pewną alchemię i magię, reżyser utrzymuje, że nie pociąga go sam romans. „Ma to tendencję do zasłaniania większej prawdy, która polega na tym, że fotochemia jest formatem obrazu o znacznie wyższej jakości,” mówi. „Pokazanie ludziom odbitek w kinie to najlepszy sposób, by to pokazać, i gdybyś mógł wybrać jeden film, by spróbować pokazać to ludziom, byłby to '2001′”

.

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.